Łańcuch rozrządu: nie zawsze na wieczność!

, W kategorii Silnik
    

Łańcuch rozrządu jest swojego rodzaju koordynatorem. To dzięki niemu elementy głowicy idealnie współgrają z tłokami i to za jego sprawą w bloku silnika dystrybuowany jest moment obrotowy. Niegdyś łańcuchy były pancerne, dzisiaj niestety już nie są tak trwałe. Sprawdźcie co powinniście wiedzieć o tym rodzaju napędu rozrządu.

Łańcuch jest jednym z ważniejszych elementów w silniku. To jego zadaniem jest przekazywanie momentu obrotowego z wału korbowego na wałek rozrządu i to on reguluje pracę elementów głowicy. Łańcuch z założenia powinien być całkowicie bezobsługowy. Rozwiązania stosowane w starych Mercedesach, Nissanach czy BMW na ogół starczały na całe życie pojazdu! Nawet jeżeli w trakcie eksploatacji pojawiały się niewielkie luzy, zazwyczaj nie następowało to wcześniej, niż przy przebiegu oscylującym w granicy 400 tysięcy kilometrów. 

Mimo iż łańcuch był ceniony przez kierowców, w latach dziewięćdziesiątych i osiemdziesiątych „zszedł do podziemia”. Stosowało go wyłącznie kilku producentów, podczas gdy reszta przestawiła się na tańsze i lżejsze rozwiązanie, a mianowicie pasek rozrządu. Czy to oznaczało koniec? Na szczęście nie! Od dobrych kilku lat tendencja zaczyna się odwracać. Łańcuch rozrządu powraca do łask i coraz częściej staje się integralnym elementem nawet małolitrażowych konstrukcji. 

Współczesne wersje napędów niestety nie zawsze są tak trwałe jak ich protoplaści sprzed dwóch czy trzech dekad. Decyduje o tym kilka czynników. Przede wszystkim obecnie łańcuch rozrządu jest cieńszy, wykonany często ze słabszego materiału, a także podlega zdecydowanie większym przeciążeniom. W efekcie o ile dla Toyoty do tej pory stosującej klasyczne rozwiązanie pokonanie 300 czy 400 tysięcy kilometrów bez wymiany rozrządu nie stanowi żadnego problemu, o tyle w niemieckim silniku 1,4 TSI wyciągający się łańcuch nowego typu wymaga ingerencji mechanika już przy przebiegu na poziomie 30 - 40 tysięcy kilometrów. 

Klekot podczas rozruchu? To świadczy o awarii!

Podstawowym objawem usterek występujących w obrębie układu rozrządu są wszelkiego rodzaju hałasy. Podczas odpalania silnika pojawia się tzw. dieslowski klekot, a łańcuch w trakcie jazdy może szumieć lub wydawać metaliczne dźwięki. Dodatkowo skutkiem będzie pogarszająca się kultura pracy jednostki napędowej i wyraźny spadek mocy. Jedną z najczęściej spotykanych usterek jest zużycie napinacza. W wyniku pojawienia się niesprawności elementu łańcuch traci właściwy naciąg, przez co zaczyna bezwładnie uderzać o obudowę i może się ześlizgnąć z wałków. 

Niezwykle groźne są przypadki wyciągnięcia łańcucha. Potężne obciążenia występujące w trakcie pracy jednostki napędowej sprawiają, że często wadliwa konstrukcja nie wytrzymuje. Poszczególne oczka w łańcuchu zaczynają się rozszerzać, a co za tym idzie rośnie obwód. Efekty? Zmienia się ustawienie wału korbowego i wałka rozrządu, szybciej zużywają się koła zębate oraz może dojść do zerwania napędu. Ostatni z przypadków jest skrajny, jednak to wcale nie oznacza, że należy go uznać za nierealny. W 2-litrowym dieslu BMW o oznaczeniu N47 niejednokrotnie zdarzyło się, że łańcuch zerwał się już przy przebiegu na poziomie 120 - 150 tysięcy kilometrów. 

Ostatnia z możliwych usterek nie tyczy się bezpośrednio samego łańcucha czy elementów jego napędu, a kół zębatych. Jeżeli producent wykona je ze zbyt słabego materiału, te w trakcie eksploatacji zaczną się ścierać. Erodujące zęby na kołach sprawią, że łańcuch nie tylko wyciągnie się, ale także prędzej lub później zmieni położenie. Sytuacja jest o tyle groźna, że w najczarniejszym scenariuszu skutkiem przeskoczenia rozrządu będzie kolizja tłoków z zaworami i generalny remont jednostki napędowej. 

Sam koszt zakupu łańcucha wraz z napinaczem, szynami napinającymi i prowadzącymi oraz kompletem śrub nie jest wysoki. Ceny w przypadku najpopularniejszych modeli wahają się od 350 do 500 złotych - oczywiście pod warunkiem, że kierowca skorzysta z usług internetowego sklepu motoryzacyjnego, a nie autoryzowanej stacji obsługi. Rachunek na podobną sumę wystawi niezrzeszony warsztat po wymianie mechanizmu. 

Produkty z oferty naszego sklepu:


    

Komentarze

Zepsuty rozrząd i regeneracja
Bartłomiej
,
23.06.2017
Odpowiedz
Mam silnik 1.4 TSI i po niecałych 70 tysiącach kilometrów zepsuł się cały rozrząd. Regeneracja silnika prawie 20 tysięcy zł. Po naprawie i wymianie napinacza na nowszej generacji (podobno bez usterki) mam ponad 140 tysięcy i na obecną chwile nie mam z nim problemów.
łańcuch
Fardek
,
02.02.2017
Odpowiedz
Uważam, że wszystko jest zależne o kierowcy. Jak ktoś katuje samochód dosyć często to istnieje większe prawdopodobieństwo, że może się zerwać łańcuch rozrządu.W ogóle ten artykuł powyżej jest bardzo ciekawy i polecam go.
przebieg
Marek
,
17.08.2016
Odpowiedz
Mam nadzieje, że w moim aucie łańcuch jeszcze trochę wytrzyma, dopiero mam 180tysi przebiegu :/
stuki
manol
,
04.08.2016
Odpowiedz
Jeśli ktoś katuje silnik to nie ma co się dziwić, że słychać stukanie łańcucha po 200 tys km.
stara fabia
kArotek
,
02.05.2016
Odpowiedz
Miałem kiedyś Fabie z silnikiem na łańcuszku, jeździłem nią 8 lat i od kupna do sprzedaży nie robiłem nic przy rozrządzie.
Nic nie dzwoni.
Janek
,
25.04.2016
Odpowiedz
Powiem szczerze że mam przejechane swoim autem prawie 350 tysięcy kilometrów i nawet nie myślałem o łańcuchu rozrządu. Jak coś zacznie dzwonić to wtedy podjadę do mechanika.
prawie 600
Zbigniew
,
15.04.2016
Odpowiedz
Prawie 600 kilometrów mam już nabite od nowości auta i nic się nie tłucze, nic nie dzwoni, więc nawet nie ruszam tego :-)
250 tysięcy
Jarosław
,
11.04.2016
Odpowiedz
Skoda Fabia 1,4 i przy 250 tysiącach przebiegu, silnik już zaczął wydawać dziwne odgłosy i chodzić jak diesel. Wymieniłem łańcuch rozrządu i to był już ostatni dzwonek, a mówili że jest niewymienialny.

Dodaj swój komentarz