Samonaprawiające się opony. Czym są i jak działają?

    

O samonaprawiających się oponach od dawna marzą zarówno konstruktorzy aut, jak i kierowcy. Pierwsze tego typu rozwiązania wprowadzane były przez wojsko, jednak od jakiegoś czasu można je również znaleźć na rynku cywilnym. Przykładem są opony wykonywane w technologii Seal Inside lub ContiSeal, produkowane przez tak znane marki, jak Continental, Michelin czy Pirelli.

Czemu służą samowulkanizujące się opony?

Różnica pomiędzy rozwiązaniami stosowanymi w wojsku, a tymi obecnymi na rynku cywilnym, wynika przede wszystkim z przyczyn, dla których są one w ogóle wprowadzane. Opony w pojazdach wojskowych narażone są na niezliczone uszkodzenia, które mogą unieruchomić pojazd i tym samym spowodować zagrożenia dla poruszających się nim ludzi. Wprowadzenie samonaprawiających się opono sprawiło, że pojazd może (do pewnego stopnia) poruszać się dalej, a załoga nie musi przeprowadzać ryzykownej naprawy czy wymiany uszkodzonego koła.

W przypadku naszych zwykłych aut osobowych ważna jest nie tyle możliwość ignorowania części uszkodzeń opony, co rezygnacja z konieczności wożenia ze sobą koła zapasowego. Brak koła zapasowego to więcej miejsca w bagażniku, a więcej miejsca a bagażniku to dodatkowa zaleta pozwalająca lepiej zaprezentować się w oczach klienta. Jednak bez względu na przyczyny, wprowadzenie do sprzedaży samowulkanizujących się opon to prawdziwa motoryzacyjna rewolucja.

W jaki sposób opona może sama się naprawić?

Poszczególne technologie zapewniające samoistne naprawianie się opony wciąż jeszcze są na tyle nowe, że stosuje je tylko kilku największych producentów. Co więcej, w technologii tej wykonuje się głównie opony do samochodów klasy premium, a więc posiadające średnicę co najmniej szesnastu cali. Na czym polega ich tajemnica?

Tak zwane samonaprawiające lub samowulkanizujące się opony po wewnętrznej stronie na całej szerokości bieżnika pokryte są warstwą specjalnego polimeru, czyli klejącą, elastyczną masą samouszczelniającą, która nigdy nie traci swoich właściwości. Dzięki jej zastosowaniu opona jest w stanie sama zamknąć wiele rozszczelnień powłoki powstałych na skutek przebicia. Praktycznie nie ma znaczenia, czy ciało obce przebijające oponę utkwi w niej, czy zostanie wyciągnięte. Jeśli zostanie wyciągnięte, polimer samoistnie w jednej chwili wypełnia cały powstały otwór aż do zewnętrznej powierzchni bieżnika. Uszczelnia oponę i pozwala uniknąć jakichkolwiek strat ciśnienia. Proces ten jest niemalże błyskawiczny. Jeśli ciało obce przebijające oponę zostanie w niej (np. gwóźdź, na który najedziemy), polimer oblepia je szczelnie, równie skutecznie zapobiegając utracie ciśnienia w oponie.

Co jest słabą stroną tej technologii?

Czy samowulkanizujące się opony mają jakieś wady? Przede wszystkim należy pamiętać, iż jest to stosunkowo nowa technologia i zapewne z biegiem czasu zostanie znacznie udoskonalona. Obecnie ma ona swoje ograniczenia, takie jak średnica otworu, który jest w stanie uszczelnić (max 6 mm). Wykonane z jej użyciem opony są poza tym nieco cięższe niż opony standardowe, a ich cena jest o ok. 20% wyższa. Czyż jednak nie wydają się być tego warte?