Przegrzanie, uszkodzenie, kolorowe osady – wszystko to może doprowadzić do awarii sondy lambda

Data:
W kategorii Sonda lambda

Sonda lambda nie ma łatwo. Jej miejscem pracy jest układ wydechowy, a to oznacza, że przychodzi jej działać w niezwykle niekorzystnych warunkach. Wysoka temperatura, ciśnienie i agresywne związki chemiczne oddziałują na nią niemal bez przerwy. Do tego wstrząsy, uderzenia, szarpnięcia. Nic dziwnego, że żywotność sond lambda jest mocno ograniczona, a ilość możliwych awarii naprawdę spora.

Jakie są możliwe awarie sondy lambda i co jest ich przyczyną?

Lista awarii, jakim ulec może sonda lambda, jest naprawdę spora. Nic dziwnego, gdyż odpowiada to ilości szkodliwych czynników oddziałujących na ten niewielki i dość skomplikowany element. Praca w warunkach typowych dla układu wydechowego niesie ze sobą wiele zagrożeń nawet dla najtrwalszych materiałów, co widać choćby po przyczynach jej najczęstszych awarii.

Sonda lambda, jak każda część eksploatacyjna, z czasem ulega naturalnemu zużyciu. Zużycie to prowadzi z kolei do wewnętrznego zwarcia. Takie samo zwarcie może być spowodowane uszkodzeniem przewodów elektrycznych, które na skutek oddziaływania wysokiej temperatury, agresywnych gazów lub uszkodzeń mechanicznych pękają, łamią się czy też ulegają przepaleniu.

Objawem awarii sondy lambda może być również brak napięcia oraz brak masy. W przypadku braku napięcia przyczyn należy upatrywać w uszkodzeniu kabla bądź wtyczki (uszkodzenie mechaniczne lub termiczne), a jeśli brakuje masy, to winowajcą jest zapewne skorodowany układ wydechowy.

Dość popularną awarią sondy lambda jest jej przegrzanie spowodowane spalinami o zbyt wysokiej temperaturze. Choć w normalnych warunkach wysokie temperatury nie są jej straszne (na co dzień pracuje w środowisku, w którym temperatura dochodzi nawet do 600℃), to czasem na skutek poluzowanych zaworów lub niewłaściwego momentu zapłonu temperatura spalin skacze znacznie powyżej normę. Ich wpływ na sondę lambda po jakimś czasie prowadzi do jej przegrzania i awarii wymagającej wymiany uszkodzonej części, a także dokładnego zbadania przyczyn powstania tego typu uszkodzenia.

O jakich uszkodzeniach ostrzegają poszczególne rodzaje nalotu na sondzie lambda?

Całą oddzielną kategorią problemów dotykających sondy lambda są zanieczyszczenia. Wszelkie osady i naloty na sondzie powinniście traktować poważnie, gdyż nie tylko prowadzą do jej awarii, ale też ich rodzaj wskazuje często na bardzo konkretne uszkodzenia lub błędy w eksploatacji samochodu.

Jeśli po wymontowaniu zepsutej sondy lambda odkryjecie na niej nalot w kolorze białym lub czerwonym, to znak, że najprawdopodobniej stosujecie niewłaściwe dodatki do paliwa lub też lejecie do baków paliwo słabej jakości. Tego typu odkrycie pozwala zareagować, zanim od kiepskiego paliwa posypią się poszczególne elementy układu napędowego.

Czarny, tłusty nalot na sondzie lambda mówi z kolei o tym, że silnik Waszego auta jest już tak wyrobiony i dziurawy jak sito, że wyciekający z niego olej trafia również do spalin. Dni jednostki napędowej w Waszym samochodzie wydają się być już policzone.

Nalot w kolorze zielonym osadzający się na sondzie lambda to z kolei oznaka nieszczelności w układzie chłodzenia. Prawdopodobnie uszczelka pod głowicą puściła i płyn chłodniczy przedostał się do wydechu. Jeśli nalot będzie ciemnobrązowy, problem może być znacznie poważniejszy. Zwykle tego typu osady oznaczają długotrwałą jazdę na zbyt bogatej mieszance, a to każe podejrzewać awarię układu wtryskowego.

Jak widać, awaria sondy lambda, choć kłopotliwa, w niektórych przypadkach może ostrzec Was przed znacznie poważniejszymi problemami. Lepiej jednak nie czekać na awarię i regularnie sprawdzać stan sondy lambda co ok. 30 tys. km.


Dodaj swój komentarz