Jak sprawdzić, czy klimatyzacja jest nabita? Różne sposoby na mierzenie poziomu czynnika chłodniczego w układzie

Data:
W kategorii Klimatyzacja

Wydajność klimatyzacji w pierwszej kolejności zależy od czynnika chłodniczego, a dokładniej o jego ilości. Niedostatek lub brak czynnika to brak efektywności popularnej „klimy”. Jak możecie sprawdzić poziom czynnika chłodniczego w swoim aucie?

Kiedy wydajność klimatyzacji zaczyna nagle (lub gwałtownie) słabnąć, pierwszą myślą zdecydowanej większości kierowców jest „Oho! Chyba muszę nabić klimę”. Zaraz jednak może pojawić się również pytanie „Czy to na pewno wina czynnika chłodniczego? Może fakt, że klima słabo działa, nie wynika wcale z jego braku?”. No właśnie, skąd macie wiedzieć, że problemy z chłodzeniem to efekt niskiego poziomu czynnika chłodniczego i wystarczy nabić klimatyzację, a wszystko będzie grało? Jest na to kilka sposobów, z których 3 są stosowane najczęściej, a które to sposoby zaraz Wam przedstawię. Jednak to, co najważniejsze w tym temacie, znajdziecie dopiero na końcu tego poradnika. Jeśli zależy Wam na pieniądzach, a zapewne zależy, lepiej dotrwajcie do ostatniej części, bo tam kryje się cała prawda o układach klimatyzacji 80% aut poruszających się po polskich drogach.

Metoda profesjonalna, czyli nabijanie klimatyzacji samochodowej po jej sprawdzeniu

Załóżmy przez chwilę, że jesteście wzorowymi kierowcami i właścicielami swoich aut. Tacy wzorowi właściciele wszelkie problemy z samochodem starają się załatwić w sposób jak najbardziej profesjonalny. W przypadku problemów z klimatyzacją – w tym również wszelkich wątpliwości co do tego, czy należy ją ponownie nabić, czy też wcale niekoniecznie – profesjonalne podejście do tematu oznacza wizytę w profesjonalnym serwisie. Zapewne już sam ten pomysł może niejednego z Was zniechęcić, ale zaczekajcie, może jednak uda mi się Was przekonać do takiego podejścia.

Udając się do profesjonalnego serwisu, możecie śmiało liczyć na to, że układ klimatyzacji w Waszym aucie zostanie podpięty do sporych rozmiarów maszyny zajmującej się jego obsługą. Poziom czynnika chłodniczego w „klimie” zostanie przez tę maszynę zbadany i dokładnie wyliczony już na wstępnych etapach jej działania. Do ręki powinniście dostać wydruk potwierdzający, ile czynnika krąży w Waszym układzie i ile należałoby go (ewentualnie) uzupełnić. Rzecz jasna, reszta zależy już wyłącznie od Was. Czy chcecie nabić swoją „klimę”, czy może jednak wolicie obkładać się workami z lodem tak gdzieś do września. Jedno jest pewne – profesjonalne podejście pozwala Wam dokładnie ocenić stan klimatyzacji i przy okazji wykryć wszelkie inne problemy z nią związane. To, czy zechcecie z niego skorzystać, zależy już wyłącznie od Was.

Metoda garażowa, czyli sprawdzanie poziomu czynnika chłodniczego z użyciem zestawów uzupełniających

Kojarzycie zestawy pozwalające samodzielnie uzupełnić niedobory czynnika chłodniczego? Nie, nie chodzi o LPG. Od podobnych rozwiązań trzymajcie się z daleka, jeśli nie chcecie znaleźć się w roli kaskadera odgrywającego scenę z płonącym autem. Chodzi o specjalne zestawy zawierające gaz wpuszczany do układ klimatyzacji, celem uzupełnienia poziomu czynnika chłodniczego. Takie zestawy mogą, oprócz samego gazu, zawierać również uszczelniacz. Zawierają też zawsze wężyk z barometrem wskazującym poziom napełnienia układu. Jeśli macie podejrzenia co do ilości czynnika chłodniczego krążącego w Waszej „klimie”, wystarczy podłączyć taki zestaw i na barometrze sprawdzić, jak wygląda sytuacja. Jeśli strzałka pokaże spory brak, to sprawa jasna, a przy okazji możecie sobie za parę złotych uzupełnić ten niedobór. Jeśli jednak strzałka na barometrze pokaże układ napełniony, to teraz macie niezłą zagadkę do rozwiązania.

Spodobał Ci się artykuł?

i sprawdź ceny części do klimatyzacji w naszej ofercie!

Metoda chałupnicza, czyli sprawdzanie poziomu nabicia klimatyzacji za pomocą termometru

Jedni twierdzą, że jest to metoda sprawdzona, inni że bardzo niepewna. Dość jednak, że niektórzy ją stosują. Na czym polega?

Włączacie silnik, uruchamiacie „klimę” i ustawiacie na niską temperaturę. Przez kratkę nawiewu do wnętrza układu wsuwacie zwykły, prosty termometr z sondą na gumowym przewodzie. Jeśli temperatura wewnątrz układu zacznie spadać i osiągnie wartość 5℃ lub niższą, to znak, że w układzie wciąż jest czynnik chłodniczy i wystarczy go uzupełnić. Jeśli nie osiągnie podanej wartości, oznacza to, że problem z chłodzeniem tkwi gdzieś indziej.

Uwaga! Pomiaru temperatury dokonujcie wyłącznie przy niskich obrotach silnika. Zwiększone obroty oznaczają wzmożoną pracę kondensatora, co może oszukać wynik końcowy.

Zmniejszanie kosztów nabijania klimatyzacji, czyli usuwanie nieszczelności układu

Najważniejsze zostawiłem na koniec. Jeśli problem z poziomem czynnika chłodniczego pojawia się częściej niż co 3 lata, to znak, że układ klimatyzacji w Waszych autach jest zwyczajnie dziurawy. Sprawna klimatyzacja nie wymaga przeglądów i jakiegokolwiek nabijania częściej niż co 2-3 lata, a i wówczas uzupełniane powinny być jedynie niewielkie ilości czynnika. Zamiast więc jeździć co roku na popularne „nabijanie klimy”, lepiej wybrać się raz do fachowca, który Wam tę „klimę” uszczelni. W ten sposób znacząco ograniczycie koszty jej użytkowania.

A jeśli kupujecie auto z drugiej ręki, konieczne zapytajcie właściciela, jak często uzupełnia klimatyzację. Być może zechce przed Wami wyjść na rzetelnego fachurę i odpowie – zgodnie z prawdą – że „No wiadomo, że co roku!”. Jeśli „wiadomo, że co roku”, to wiadomo też, że przyjdzie Wam te dziury w układzie zatykać własnymi pieniędzmi. Czego lepiej unikać, a przy przynajmniej od razu mieć tego świadomość.


Dodaj swój komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.