Historia motoryzacji według iParts.pl, cz. II. Tłuste i chude dekady dla światowych producentów aut

Data:

Wraz z końcem II wojny światowej branża motoryzacyjna wzięła głęboki oddech i wydmuchnęła kilka dekad niebywałego rozwoju. Dla wielu są to najlepsze czasy w historii samochodów, dla innych wręcz odwrotnie. Jak było naprawdę?

W poprzedniej odsłonie naszego cyklu historycznego wspominaliśmy o Fordzie i wprowadzeniu przez niego nowej idei do branży motoryzacyjnej. Henry Ford ze swoim Fordem T pokazał światu najdobitniej – bo przecież byli przed nim inni, którzy również tego próbowali – że prawdziwy sukces producentom aut może zapewnić wyłącznie masowa produkcja. I faktycznie, bardzo szybko kolejne fordy zalały rynek amerykański. Były tanie, solidne (niektórzy farmerzy robili z nich ciągniki rolnicze) i wszystkie takie same.

Masowa produkcja samochodów każdego typu rozkręciła się na dobre tuż przed oraz w trakcie drugiej wojny światowej. Armie całego świata potrzebowały ciężarówek i aut terenowych w ogromnej liczbie. Producenci z tamtego okresu nauczyli się, jak produkować szybko, tanio i pod konkretne zamówienie. No i nieźle na tym wychodzili. Zebrali dość kapitału, aby bezproblemowo przetrwać ciężkie powojenne lata. Dlaczego ciężkie? Bo mało kto myślał wówczas o kupnie nowego auta. Jednak już w latach 50. sytuacja na rynku zaczęła się zmieniać. Rozkręcona przez wojnę gospodarka zwłaszcza państw zachodnich ruszyła pełną parą, a ludzie znów mieli środki na zakup samochodu. I kupowali ich naprawdę sporo!

Lata 50., czyli wielki bum na małe samochody

Volkswagen Typ 1 z 1956 roku

Przełom lat czterdziestych i pięćdziesiątych to dość szczególny moment w historii światowej motoryzacji. W ciągu zaledwie 10 lat branża przeszła zwrot o 180 stopni jeśli chodzi profil produkowanych przez sienie samochodów. Zaczynało się skromnie, od małych, nawet bardzo małych modeli osobowych. Auta musiały być małe, bo tylko na takie byłoby stać szersze grono odbiorców. To w owym czasie wznowiono przerwaną na krótko produkcję legendarnego już Volkswagena Typ 1, czyli popularnego „Garbusa”. Produkcja tego auta okazała się tak wielkim hitem, iż jego milionowy egzemplarz opuścił taśmę produkcyjną już w 1955 roku. Podobnym do „Garbusa” samochodem była Isetta produkowana przez BMW i o której mówi się, iż utrzymała na rynku tę bawarską markę, mimo iż ta zyskała ogromnie dużo na zakończonej dopiero wojnie.

Lata 50. to czas samochodów małych, ekonomicznych i produkowanych w dużych ilościach. W większości nie były to ani pojazdy szczególnie ładne, ani specjalnie mocne. Ich zadaniem było zapewnienie ludziom środka transportu, a producentom środki na utrzymanie i rozwój. I środki te zapewniły. W ilości na tyle dużej, iż w kolejną dekadę wjechaliśmy samochodami do dziś przyprawiającymi o drżenie serca prawdziwych pasjonatów prawdziwie mocnych silników.

Lata 60., czyli moc i potęga silników do dziś budzące zachwyt

Lata 60. przyniosły nam ziszczenie się amerykańskiego, motoryzacyjnego snu. USA w swym rozkwicie mogły pozwolić sobie na produkcję aut, o jakich wcześniej myśleć mogli jedynie najzamożniejsi. Branża dokonała ciekawego zwrotu do czasów śmigających po torach gentelmanów, ale tym razem śmigać mógł praktycznie każdy. A pierwszą marką, która wyszła z tym pomysłem, znowu okazał się Ford. Tak powstał pierwszy model legendarnego Forda Mustanga z 1964 roku, dający początek zupełnie nowemu segmentowi aut, zwanemu Pony Cars.

Pony Cars to mocno usportowione samochody o kompaktowym nadwoziu, charakterystycznej, nowatorskiej stylistyce i o naprawdę mocnym silniku. Świat z miejsca zakochał się w tych samochodach, a producenci wyczuli wspaniała okazję. I tak oto na rynku pojawiły się modele AMC Javelin SST, Chevrolet Camaro, Dodge Challenger, Plymouth Barracuda czy Pontiac Firebird. Każdy z tych aut to obecnie przedmiot pożądania niejednego kolekcjonera.

Po Pony Cars przyszła pora na Muscle Cars, czyli w zasadzie na samochody powstające według tej samej koncepcji, ale o większym nadwoziu i przez to również większym oraz mocniejszym silniku. Muscle Cars wywindowały nowy styl w motoryzacji tak wysoko, że do dziś stanowi on dla wielu niedościgniony wzorzec. Na rynku pojawiły się AMC Rebel Machine, Buick Gran Sport, Chevrolet Chevelle SS, Dodge Charger R/T, Ford Torino GT czy Plymouth Road Runner. Były to auta piękne, piekielnie mocne i niesamowicie (jak na dzisiejsze standardy) paliwożerne. I właśnie ta ich paliwożerność stała się przyczynkiem do zakończenia ery Pony i Muscle Cars, ponieważ lata 70. przyniosły wielki kryzys paliwowy i gospodarczy. Benzyna nie tylko poszła niesamowicie w górę, ale po prostu często jej brakowało. W takiej sytuacji zmiany w branży motoryzacyjnej były po prostu nieuniknione.

Spodobał Ci się artykuł?

i sprawdź ceny auto części online w naszej ofercie!

Lata 70. I 80., czyli przejście od małych japończyków do najmocniejszych aut sportowych

Mazda RX-7 drugiej generacji z 1985 roku

Lata 70. to dla całego świata czas walki z kryzysem na wszystkich frontach. Potężne amerykańskie maszyny stały w garażach lub rdzewiały na parkingach, a po drogach zaczęły pędzić znacznie mniejsze i o wiele bardziej ekonomiczne auta z Japonii. Dlaczego właśnie z Japonii? Ponieważ japońskie marki produkowały samochody osobowe o wysokiej jakości, a przy tym tanie w zakupie i utrzymaniu. I to właśnie lata 70. położyły fundamenty pod dzisiejszą siłę Hondy, Mazdy czy Toyoty. Co więcej, zapewniły tym producentom środki na rozwój i podbijanie rynku w o wiele lepszych czasach. A czasy te prędko nadeszły.

Lata 80. to kolejny triumf motoryzacji. Dla wielu fanów czterech kółek to właśnie w tamtym okresie produkowano najlepszy samochody w historii. Czy faktycznie były najlepsze? Zapewne modele z początków lat 90. mogłyby się z takim poglądem nie zgodzić. Z całą pewnością lata 80. stanowiły powrót do idei stojących za sukcesami Pony i Muscle Cars. Była to dekada takich modeli, jak Ferrari F40, Chevroleta Corvette C4 czy niezwykłej Mazdy RX-7. Czy było to ostatnie takie dziesięciolecie w historii motoryzacji? A może zgodnie z powiedzeniem, że historia lubi się powtarzać, już wkrótce czeka nas kolejny powrót do samochodów mocnych, agresywnych i mających na celu przede wszystkim sprawiać przyjemność swoim kierowcom?


Dodaj swój komentarz

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.